Znów pomiędzy “euforią a kacem”

28 10 2008

Taki dziwny stan. Z jednej strony wszystko mnie męczy i nie mam ochoty już więcej jeździć, nadpracowywać, latać itd. A z drugiej… to fajne jest!

Do tego dochodzi jeszcze ciekawy plan, założenia, brak konieczności pamiętania o “odpowiedzialności” i dużo elastyczności. Wiem, brzmi jak spot reklamowy.

PS. Chyba będę kręcił spot reklamowy! :D Nie cieszę się pewnie tak jak moja flanelka, ale też się cieszę ;)

No i nie wiem, zostanę accounterem i już. Podoba mi się nie siedzenie przy komputerze. Tylko kto zapłaci mój rachunek telefoniczny? W noc z piątku na sobotę będę bił rekord (nowe możliwości nawierzchniowe) - tylko zgłaszam zapotrzebowanie na środki nasenne (sorry Czarownica).

Podróże to jest to co (ZNÓW) lubię, to jest to co we mnie jest!. Chłopaki, byleby nie do Poznania po raz 3 w tygodniu.

Brej nocy.



Jak nie publikuję to nie, a jak już zacznę to do przesady

27 10 2008



Brakuje mi trochę strony “on the road”

26 10 2008

Świetnie tak wsiąść w samochód i gdzieś pojechać. Ale chyba nie w tym tygodniu. Zbyt dużo obowiązków za kierownicą aby traktować to jako przyjemność.

Sorry chłopaki. Następnym razem.

Kiedy znów trafi się cffaniak nadużywający długich? Będzie twardy? A lody malinowe mu w oko.

Na zakończenie anegdotka “A dokąd panienka jedzie? Bełchatów? Ja do Konstantynowa, ale niech będzie, podrzucę Cię” ;)

 http://jackman.wrzuta.pl/audio/5twcjVA7M2/